Jak rozpoznać akumulator bezobsługowy?

Klasyczny akumulator ołowiowy wymaga regularnego uzupełniania poziomu wody, której odparowywanie sprawia, że stężenie elektrolitu (a jest nim tu kwas siarkowy) staje się niebezpiecznie wysokie. Postęp technologiczny umożliwił jednak ograniczenie ubytków wody w stopniu, w którym nie trzeba jej do akumulatora dolewać. Akumulator taki popularnie nazywamy bezobsługowym. Czym jeszcze się charakteryzuje?

Po pierwsze, wyróżnia się kilka rodzajów akumulatorów określanych mianem bezobsługowych. Istnieją więc akumulatory żelowe, gdzie do elektrolitu dodano środek żelujący (np. w postaci żywicy silikonowej), który zapobiega wyciekom i parowaniu wody. Efekt ten można też uzyskać, zamykając klasyczny, płynny elektrolit w wykonanym z włókna szklanego separatorze międzypłytowym (akumulatory AGM – od angielskich słów „absorptive glass mat”) albo po prostu w obudowie o ograniczonych możliwościach otwarcia.

Ostatni typ akumulatorów bezobsługowych – jak dowiadujemy się w dysponującej nimi hurtowni Bat Profi – może być oznaczony różnymi skrótami. MF w rozwinięciu to „maintenance free” (czyli właśnie „bez obsługi”), SLA pochodzi z kolei od „Sealed Lead-Acid” oznaczającego „szczelny ołowiowo-kwasowy”, a VRLA rozwija się do słów „Valve Regulated Lead-Acid”, co w przełożeniu na polski brzmi: „ołowiowo-kwasowy regulowany zaworami”.

Zawory bezpieczeństwa

Nawet jeśli bowiem akumulator nie jest wyposażony w korek do wlewania wody (przy czym wiele modeli dysponuje służącym temu otworem, np. pod klapką czy naklejką), to w jego obudowie znajdziemy zawory bezpieczeństwa, po jednym na każde ogniwo (w akumulatorze sześciowoltowym trzy, a w dwunastowoltowym sześć). Zawory te są jednokierunkowe i samouszczelniające się. Ich otwarcie w momencie przeładowania akumulatora umożliwia odprowadzenie na zewnątrz gazów, które pod zbyt dużym ciśnieniem mogłyby rozsadzić obudowę. Warto w tym momencie nadmienić, że choć ładowanie akumulatora bezobsługowego zasadniczo nie różni się od ładowania tradycyjnego urządzenia, to aby uniknąć przeładowania, konieczne jest dodatkowe użycie automatycznego prostownika (obserwacja napięcia na zaciskach umożliwia kontrolę naładowania).

Znaki szczególne i cechy charakterystyczne

Oprócz zaworów na obudowie akumulatora bezobsługowego znajdziemy także terminale elektrod, a niekiedy również element nazywany „magicznym oczkiem”, czyli miernik gęstości i poziomu elektrolitu, który kolorem informuje o stanie urządzenia. Kolor zielony oznacza, że wszystko jest w porządku, biały sygnalizuje uszkodzenie bądź niedobór elektrolitu, czarny zaś nakazuje przeprowadzenie ładowania.

Uwięzienie elektrolitu zaś nie tylko podnosi odporność akumulatora na wibracje i wstrząsy, ale w związku ze zminimalizowaniem ryzyka wycieku pozwala wręcz na montaż urządzenia w praktycznie dowolnej pozycji (nawet do góry dnem).