Polski język migowy. Co warto o nim wiedzieć?

Szacuje się, że w Polsce aż 50 000 osób może posługiwać się polskim językiem migowym (PJM). Stanowi on dla nich podstawowy sposób komunikacji. Od 2012 roku, od kiedy obowiązuje ustawa o języku migowym, osoby korzystające z niego mogą deklarować PJM jako preferowany język np. w urzędach. Poznaj polski język migowy, jego trudną historię i specyfikę.

Mity wokół polskiego języka migowego

Zanim przejdziemy do charakterystyki polskiego języka migowego, trzeba rozprawić się z kilkoma mitami, które funkcjonują wśród osób słyszących.

Dla Głuchych PJM jest językiem ojczystym. W nim rozmawiają, ale też tworzą swoją odrębną kulturę, która zasługuje na szacunek i docenienie – mówi specjalista z Instytutu Głuchoniemych w Warszawie.

Mit 1. Wszyscy niesłyszący używają wspólnego języka migowego.

Nic bardziej mylnego! Poszczególne nacje wypracowały własne języki migowe, choć funkcjonuje też gestuno – międzynarodowy język migowy. W językach migowych działają podobne mechanizmy, jak w językach fonicznych. Gesty mogą być zapożyczane, migrować między migowymi językami narodowymi czy z czasem zmieniać znaczenie.

Mit 2. Język migowy jest ograniczony.

Mogłoby się wydawać, że gesty nie dają wielkiego pola do popisu i Głusi mogą kierować do siebie jedynie proste komunikaty. Tymczasem PJM jest żywy, dynamiczny i umożliwia nie tylko rozmowy na każdy temat, ale też tworzenie utworów literackich (np. poezji miganej). Naturalnie, jej zasady mogą być zupełnie niezrozumiałe dla osoby niemającej styczności z językiem migowym.

Mit 3. Język migowy jest sztuczny, nienaturalny, trzeba się go uczyć jak języka obcego.

Dla osób, które przychodzą na świat w rodzinach osób Głuchych, polski język migowy jest pierwszym językiem. Przyswajają go one tak naturalnie, jak osoby słyszące foniczny język polski. To właśnie „dźwiękowa polszczyzna” jest dla nich językiem obcym, którego muszą się uczyć tak, jak słyszący uczą się np. niemieckiego.

Historia polskiego języka migowego

Polski język migowy ma przeszło 100-letnią historię, a jego początki były bardzo trudne. Aż do połowy XX wieku niesłyszące dzieci były zmuszane do nauki czytania z ruchu warg i przemocą wciskane w świat słyszących. Obowiązywał zakaz porozumiewania się gestami. Niejednokrotnie wiązano im ręce, aby nie mogły migać.

Jednym z nielicznych ośrodków, gdzie niesłyszące dzieci mogły porozumiewać się w swoim naturalnym języków, był Instytut Głuchoniemych utworzony w 1817 roku przez księdza Jakuba Falkowskiego.

Dziś, choć język migowy nie jest wzbroniony, w urzędach dostępni są tłumacze PJM, działa wiele szkół dla Głuchych, widok osób migających wciąż budzi zdziwienie. Warto mieć świadomość, że własny język daje osobom z głębokimi ubytkami słuchu poczucie wspólnoty, przynależności i tożsamości. Mimo jego niefonicznej postaci stanowi pełnoprawny sposób komunikacji. Nie jest zaledwie protezą, lecz kompletnym językiem, który warto znać.

śr. ocena 5 / głosów 6